piątek, 1 lutego 2013

Porcja witamin/A portion of vitamins





Przez już miesiąc prawie nie wychodzę z domu, ale gdy wczoraj wybrałam się na pocztę, poczułam pierwsze tchnienie wiosny. Może to moja wyobraźnia, ale od razu zrobiło się jakoż lżej i weselej. Zazdroszczę ludziom mieszkającym w ciepłych krajach… Dziś porcja witamin, co prawda o tej porze szklarniowych, w wydaniu chińskim. 

Składniki: 

1 ogórek 
Kilka liści sałaty 
1 pokrojona czerwona papryka 
1/3 szklanki prażonych orzeszków ziemnych 

Dressing: 

2 łyżki soku z limonki 
1 łyżka sosu rybnego 
1 łyżeczka cukru 
1 posiekane i wypestkowane małe chili 
Siekane liście kolendry do ozdoby. 

Jak to zrobić? 
  1. Składniki ładnie pociąć i ułożyć na talerzu. 
  2. Składniki dressingu energicznie zmieszaj i polej sałatkę tuż przed podaniem. 
Przepis pochodzi z mojej ulubionej „Kuchni azjatyckiej” Firma Księgarska Jacek Olesiejuk.



I am almost one month at home, rarely going out but when I yesterday went to the post office, I felt first breath of spring. Maybe it’s my imagination but I felt somehow lighter and happier. I envy people who live in warm climate… Today a portion of vitamins served Chinese way. 

Ingredients: 

1 cucumber 
Lettuce 
1 red pepper 
1/3 cup of roasted groundnuts

Dressing:
2 tablespoons of lime juice
1 tablespoon of fish sauce
1 teaspoon of sugar
1 chopped small chili
 Chopped coriander leafs for decoration

How to prepare it?

  1. Cut the ingredients and decorate the plate with them.
  2. Mix the ingredients of the dressing well and serve with the salad.

The recipe comes from my favorite “Asian cooking” by Book Company Jacek Olesiejuk.

14 komentarzy:

  1. :) pięknie..wiosna jest tylko w mojej głowie , u mnie szaro u buro za oknem..a takie sałatki są świetne , az miło po patrzec...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ola , most people who lives in the tropics are dreaming of your cold weather lol I love your refreshing salad ! It looks pretty yummy and nutritious :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Potwierdzam, że o tej porze roku zjedzenie czegoś świeżego a nie kiszonego/duszonego/marynowanego to wielka przyjemność.
    I wiosnę dziś faktycznie się czuje, ale to pewnie złudne, mamy dopiero 1 lutego...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz,ja też po zniknięciu śniegu poczułam ulgę...
    A talerz pysznie skomponowany!

    OdpowiedzUsuń
  5. Iza, ja właśnie jestem na etapie kupowania miejsca w porcie na lato 2013, więc dla mnie już MUSI być prawie wiosna:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Anne, I would change with you with pleasure:)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak nie ma wiosny za oknem, to chociaż zawsze możemy ją sobie zaserwować na talerzu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. The dressing sounds superdelicious!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj ta każdemu się teraz przyda:)

    OdpowiedzUsuń
  10. This is such a beautiful salad Ola! Hang in there summer is on its way!!

    OdpowiedzUsuń
  11. O tej porze roku to rzeczywiście ciągnie do zielonego :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ktherina, I do feel so:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakim cudem przez miesiąc nie wyszłaś z domu??? Mam nadzieję, że nie podupadłaś na zdrowiu...

    OdpowiedzUsuń
  14. A beautiful and healthy dish! Love it, Ola!

    OdpowiedzUsuń