Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia francuska/French cooking. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia francuska/French cooking. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 lipca 2016

'W mojej francuskiej kuchni' - recenzja i przepis na przegrzebki/'In a French Kitchen' - a recipe for scallops




Jeśli podobały Wam się książki typu „Dlaczego Francuzki nie tyją” mam dla Was dziś jeszcze jedną propozycję o zbliżonej tematyce, w mojej ocenie lepszą niż wymieniona z tytułu powyżej. „W mojej francuskiej kuchni. Opowieść o tradycji i miłości do domowych posiłków” autorstwa Susan Herrman Loomis to prawdziwe zagłębie przepisów (dokładnie 85 dań kuchni francuskiej), przeplatanych z opowiadaniami o kuchni i stylu życia Francuzów.
 
Czytając takie trochę poradniki, trochę opowieści o życiu we Francji, z reguły na jakiś czas dostaję „kopa” by prowadzić bardziej wyrafinowane, zorganizowane i zadbane życie. Z drugiej strony jakoś nie jest mi zbyt miła idea drastycznego zmniejszania porcji, nie mówiąc o braku możliwości picia do posiłków prawdziwego szampana:) Otóż autorka tym razem stara się odpowiedzieć na pytanie jak codziennie ugotować kilkudaniowy obiad, mając jednocześnie czas dla siebie i dobrze wyglądając. Nie do końca wierzę, że Francuzom przychodzi to jakoś łatwiej niż innym nacjom. Zdradzę Wam jednak sekret dobrego wyglądu w domu – Francuzka nie wskakuje w tzw. domowe ubranie (oj, dobrze wiemy, co to znaczy), krząta się po domu w tym, w czym przyszła z pracy, a dodatkowo poprawi sobie makijaż. Ciężko by mi było się akurat do tego zastosować, bo w te upały malować mi się w ogóle nie chce, a przebranie się w domu jest moim elementem relaksacji. Ok, mogę iść na ustępstwa i użyć błyszczyka i zamiast w byle czym, chodzić w seksownych szortach. Nie do końca wiem, czy zaspokoiłoby to paryskie gusta i czy o to chodziłoby autorce:)

Co rzuciło mi się w oczy przy lekturze, to że zadaje się tu kłam tezie, iż Francuzi mało jedzą. Mi się wydaje za to, że jedzą trochę w innych proporcjach i o innych nieco porach dnia. U mnie śniadanie jest duże i treściwe, tak samo obiad w porze wczesnopołudniowej. Kolacji mogłoby nie być, tymczasem właśnie po powrocie z pracy serwowane są te wielodaniowe obiady. 

Druga kwestia, to sezonowość, autorka nawet podała przykładowe menu z przepisami na każdy miesiąc. Niestety ja się wyłamię i podam Wam tu przepis na przegrzebki, zakwalifikowany jako danie zimowe, pociesza mnie jednak to, że u nas przecież nie ma czegoś takiego jak sezon na przegrzebki właśnie. 

Trzecią ważną sprawą jest gotowanie „jak u babci”. Nawet jeśli francuska babcia odeszła dawno temu z tego łez padołu, Francuzi będą hołdować tradycji kuchni domowej. U mnie niestety jest z tym słabo – obie babcie nie żyją od dawna a moja kuchnia, styl gotowania i upodobania różnią się dość diametralnie w porównaniu do smaków domu rodzinnego.

Istotną kwestią, ułatwiającą gotowanie, jest utrzymywanie porządku w kuchni i posiadanie dobrze zaopatrzonej spiżarki (nie lodówki, francuska lodówka jest w zasadzie pusta). Ważnym elementem jest także planowanie posiłków i nie marnowanie resztek, ale przerabianie ich na apetyczne paszteciki czy tarty. 

Na pewno będę chciała w najbliższym czasie wypróbować z książki takie smakołyki jak: tradycyjne francuskie naleśniki, tartę z czekoladą i malinami, czekoladowe babeczki z płynnym środkiem oraz sałatkę norweską (podobno bardzo popularną we Francji). 

Podobało mi się także szczegółowe opisanie technik gotowania, od robienia domowego majonezu, winegretu, poprzez karmel do ciasta kruchego, co pozwala nam tworzyć własne wariacje różnych potraw, mając opanowaną taką bazę.

Szczerze – to jedna z najlepiej czytających się książek ostatnimi czasy – lekki język i ciekawa treść wygrywają z innymi pozycjami tego typu. 

A oto i obiecany przepis na przegrzebki (podaję swoją proporcję), znane także jako małże św. Jakuba. Prosty i smakowity, lecz jeśli nie macie ochoty na owoce morza – technikę tą można z powodzeniem zastosować z wybraną morską rybą.

Składniki:

6-7 przegrzebków, oczyszczonych, bez muszli
½ szklanki posiekanej natki
1 ząbek czosnku, posiekany
1 łyżka oliwy
3 łyżki soku z cytryny
Sól i pieprz

Jak to zrobić?
  1.  Rozmroź przegrzebki. Osusz ręczniczkiem papierowym.
  2. Zmieszaj natkę z czosnkiem, Rozgrzej oliwę na dość dużym ogniu, wrzuć na gorący tłuszcz osuszone przegrzebki i mieszaninę natki z czosnkiem. Smaż z obu stron przez ok 4-5 minut, aż przegrzebki lekko się zarumienią. Posól i popieprz do smaku.
  3. Dodaj sok z cytryny, wymieszaj. 
  4. Można serwować z sałatą z sosem winegret.


 
Today I am going to present a recipe for scallops. It is from a book by Susan Herrmann Loomis ‘In a French Kitchen. Tales and Trandition of Everyday Homecooking in France’ which I read lately and I am under its influence nowdays. If you don't feel like eating scallops, the method can be used as well with any kind of sea fish. It looks elegant and it’s very easy, it literally takes minutes to have a ready dish.
 
 Ingredients:
 
  
6-7 scallops, cleaned, without shells
½ cup parsley leafs, chopped
1 garlic clove chopped
1 tablespoon olive oil
3 tablespoons lemon juice
Salt & pepper
 
Method:
 
  1. Defreeze scallops. Dry them with a kitchen paper towel.
  2. Mix parsley with garlic. Heat the olive in a frying pan, fry the scallops with parsley and garlic. Fry app. 4-5 minutes each side until the scalllops become browned lightly. 
  3. Add lemon juice, mix.
  4. You can serve it with lattuce and vinegret sauce.

 

piątek, 6 listopada 2015

Zupa krem Saint Germain/Saint Germain pea soup


W czasach mojego dzieciństwa nieformalnym zwyczajem w naszym domu było serwowanie grochówki 1 listopada, kiedy wszyscy zmarznięci wracali z wypraw na cmentarze. Otwierało to sezon na późnojesienne, treściwe potrawy. Zwyczaj ten został zarzucony, 1 listopada rzadko kiedy bywało mroźne, potem wyprowadziłam się z domu i sama nie trzymałam się zbyt restrykcyjnie tego pomysłu;-) Dziś grochówka w nowym dla mnie wydaniu – pod postacią francuskiego kremu Saint Germain. Bez dwóch zdań pyszna! Polecam koniecznie wypróbować, po prostu rozpływa się w ustach, a wielki gar znikał w miarowym tempie;-) Lubię o niej myśleć, jako o „odchudzonej” tudzież bardziej dietetycznej wersji grochówki, gdyż do jej przyrządzenia nie potrzebujemy żadnych wędzonek i tego typu treściwych wkładek.

Składniki:

1,5 - 2 litry rosołu z kury
2 łyżki oliwy
1 średnia cebula posiekana
4 łodygi selera naciowego pokrojone w kostkę
1 zmiażdżony ząbek czosnku
400 gram suszonego grochu namoczonego na noc w wodzie
500 gram mrożonego zielonego groszku (standardowa torebka ma 450 gram, spokojnie wystarczy)
Natka pietruszki
Sól i pieprz

Jak to zrobić?

  1. Podgrzej rosół.
  2. Przesmaż na oliwie do miękkości cebulę, dodaj czosnek i selera. 
  3. Dodaj namoczony groch, zalej rosołem.
  4. Gotuj do miękkości (ok 45-60 minut), na 10 minut przed końcem dodaj mrożony groszek. 
  5. Zmiksuj dokładnie blenderem, dopraw do smaku, podawaj z posiekaną natką pietruszki.
 Zmodyfikowany przepis Pascala.



When I was a kid, we had an informal tradition at home of eating pea-soup on November 1st. This is a day when in Poland we visit cemeteries. This is mostly a religious holiday and as winters often began with the beginning of November these times, it was a good warming up dish waiting for you when you returned home. This tradition of pea-soup was abandoned somehow, maybe because autumns were not so cold anymore and later I moved out and did not continue this. Today a new version of pea – soup, according to a French recipe. Delicious! Disappeared very quickly and had a very positive green color!

Ingredients:

1,5 – 2 litres chicken broth
2 tablespoons olive oil
4 celery stalks
1 garlic clove, smashed
400 grams dried pea, soaked overnight
1 medium onion, chopped
500 grams green pea, frozen
Parsley leafs for serving

Method:

  1. Heat the broth.
  2. Fry the onion on the olive oil until soft, add garlic and celery.
  3. Add soaked pea, add the broth.
  4. Cook until soft (app. 45 – 60 minutes), 10 minutes before the end of cooking, add the frozen pea.
  5. Mix smoothly, spice, if necessary, serve with parsley leafs.

wtorek, 26 maja 2015

Les crêpes -naleśniki po francusku i "Szczęście na dzień dobry"/Les crêpes - French pancakes and 'Bonjour Happines!'


Sezon na owoce rozpoczęty, mamy już pierwsze truskawki, niedługo dołączą do tego inne. Kiedy już nasycimy się takimi prosto z koszyka, na pewno sięgniemy po sprawdzone przepisy, a może też uda nam się zrobić naleśniki z jagodami czy truskawkami i bitą śmietaną? 

Dziś polecam Wam wypróbowany przepis na francuskie naleśniki ze skórką pomarańczową (naprawdę świetnie pachną) z książki, którą ostatnio czytałam „Szczęście na dzień dobry” Jamie Cat Callan. Jest to kolejna lektura z serii ‘francuskiej fascynacji’, jaką tu recenzuję, ale powiem szczerze, że dobrze mi robi takie odświeżenie tematu la joie de la vie, bo i ta pozycja dotyczy właśnie tego. Każda opowieść o francuskich doświadczeniach autorki, której babcia była Francuzką, zawiera krótkie podsumowanie „Czego uczą nas Francuzki?”. Jeśli nie będziemy tego brać ze śmiertelną powagą, bo przecież nie ma takiego absolutnego ideału jak „perfekcyjna Francuzka”, na pewno lektura umili nam popołudnie. Kto zresztą wie, może nawet i nasze życie na co dzień stanie się dzięki temu choć odrobinę przyjemniejsze – zaczniemy kupować świeże kwiaty, odżywiać się sezonowo, nosić dla własnej przyjemności bieliźniane komplety i nie wychodzić do kiosku w rozciągniętym t-shircie, bo a nóż widelec spotkamy kogoś miłego/znajomego?

Tym co wyróżnia na plus "Szczęście na dzień dobry" od wielu innych pozycji tego typu, które ostatnio zalewają rynek wydawniczy u nas jest poświęcenie dużej ilości przemyśleń kwestii bycia dojrzałą/starszą kobietą. Jeśli nawet teraz komuś wydaje się to abstrakcyjne i odległe, zawsze warto oswoić temat. Jak nie popaść w skrajności - nie zamknąć się przed TV w czterech ścianach ale też nie udawać nastolatki (słynne: z tyłu liceum z przodu muzeum)? A może wybrać trzecią drogę i zostać świadomą i dojrzałą mentorką dla innych kobiet? Kobietą "w pewnym wielu", która intryguje posiadaną wiedzą o życiu? Na te pytania książka na pewno daje wiele ciekawych podpowiedzi. 

Jak na blog kulinarny przystało, zajrzyjmy owej perfekcyjnej Francuzce do jej perfekcyjnej kuchni. Czego dowiemy się z książki? Przede wszystkim Callan zachęca nas do rodzinnego spożywania posiłków, które ma być nie tylko zapychaniem się tym, czym popadnie, ale okazją do wymiany myśli, miejscem w którym rodzą się wspomnienia. Stół to miejsce, gdzie ludzie opowiadają sobie historie. Imponuje ilość Francuzów, którzy rodzinne zjadają kolacje. W USA jest to tylko 28%, we Francji aż 92%. Ja kolacji staram się nie jeść, więc na pewno zaniżam europejskie statystyki;-) Jeśli już trafimy za stół z Francuzami, nie zjemy wielkich przystawek, bo ich celem nie jest zapchanie biesiadnika przed właściwym daniem. Są to raczej małe przekąski-amuse gueules (dosłownie tłumaczone „bawimordki”), które mają na celu pobudzić zmysły przed kolacją. I nie są to jakieś niezwykłości, może poza szampanem z likierem porzeczkowym (kir) – zwyczajne oliwki, słone orzeszki. Nie będę odkrywcza, jeśli napiszę, że do jedzenia niezbędnym i ważnym dodatkiem jest wino, w którym smaku część jest w stanie wyczuć historię danego regionu – jakie było lato, gleba, itd. Niestety taka wyrafinowana analiza przekracza moje możliwości:)

Zaangażujmy nasze zmysły w kuchni! Posprzątajmy stół, na którym jemy, naprawdę nie ma powodu, by trzymać tam wszystkie niezapłacone rachunki i paragony ze sklepów. Celebrujmy przynajmniej jeden wspólny posiłek w tygodniu! Zaprośmy znajomych na obiad do nas. Będzie trochę zachodu, ale my zyskamy doświadczenie w organizacji przyjęć, a znajomi wdzięczną pamięć o wizycie:) Zwłaszcza, że lato ze swoimi długimi wieczorami sprzyja takim pomysłom. Proste rady, o których na co dzień się niestety nie pamięta…

Les crêpes według receptury Magali
NA 20–25 NALEŚNIKÓW

Składniki:

4 szklanki mleka
7 jajek
340 g mąki
1 łyżka skórki otartej z pomarańczy
½ łyżeczki kwiatów pomarańczy (jeśli są dostępne) lub ½ łyżeczki esencji rumowej albo migdałowej — wedle uznania (ja w ogóle nie dodawałam, aromat pomarańczy wydał mi się wystarczający)
30 g roztopionego masła (do smarowania patelni)

Jak to zrobić?

  1. Wymieszajcie mąkę z mlekiem.
  2. Dodajcie jajka i skórkę z pomarańczy.
  3. Przygotujcie patelnię średniej wielkości albo specjalną patelnię do naleśników. 
  4. Za każdym razem, gdy będziecie smażyć nowy naleśnik, wysmarujcie patelnię kawałkiem papierowego ręcznika zamoczonym w roztopionym maśle. 
  5. Do nalewania ciasta użyjcie średniej wielkości chochli. Pamiętajcie, żeby rozprowadzić ciasto po całej patelni. 
  6. Zaczekajcie, aż pojawią się pęcherzyki, i dopiero wtedy przerzućcie naleśnik na drugą stronę, a potem smażcie jeszcze minutę. 
  7. Gdy naleśnik ładnie się zarumieni, przełóżcie go na talerz lub płaski półmisek i posypcie odrobiną cukru (ja nie sypałam). 




Fruits season is opened, we are having first strawberries, soon we will have many others. When we are finally satisfied with fruits straight from a basket maybe we will try this recipe for French pancakes, smelling heavenly with oranges, which can be also served with whipped cream and strawberries or blackberries for example.

This is a recipe from an American author’s book Jamie Cat Callan called ‘Bonjour, Happiness’. Another good book for those who like to read about the ideal (and probably not existing) French women. Let’s have a look into their perfect kitchens. Do you know that only 28% of Americans in comparison to 92% of French have together dinners? Well, I am trying to avoid eating late so I am underrepresenting the Europeans in the statistics. Because a table is a place where people tell each other their stories. If we happen to be invited to a French dinner we will probably not be served with huge appetizers. They eat only small amuse gueules which are very simple (maybe except of champagne with currant liquor) – olive oils, salty nuts etc. Of course to each dish a proper type of wine should be combined. I am not good at this but there are people who can tell a story of a particular bottle – where the grapes were growing, how was that summer etc. 

Let’s engage our senses in cooking! Let’s clean up our table, let’s eat together at least once a week! Let’s invite friends to us for a dinner, especially as summer is a perfect season for staying together late hours. Simple advices about which I usually do not remember on every day basis…

Les crêpes according to Magala’s recipe
FOR 20-25 PANCAKES

Ingredients:

4 cups milk
7 eggs
340 grams flour
1 teaspoon orange peel
½ teaspoon orange flowers (if available) or ½ teaspoon rum or almond essence (I did not add anything-the orange smell was enough intense for me)
30 grams melted butter (to grease the frying pan)

Method:
  1. Mix flour with milk.
  2. Add eggs and orange peel.
  3. Prepare middle size frying pan or a special pan for pancakes.
  4. Every time you are going to fry a new pancake, grease the pan with melted butter using a paper kitchen towel. 
  5. For making the pancakes use a middle size cochlear. Remember to spread the pancake over the whole pan.
  6. Wait until you can see bubbles on the pancakes, turn them and fry 1 minute on the other side. 
  7. When the pancake becomes nicely brown, transfer it on a plate and sprinkle with some sugar (I did not do that).

wtorek, 21 kwietnia 2015

Francuska sałatka cykoriowa z gruszką/French chicory salad with a pear


Chciałoby się już zakosztować prawdziwych nowalijek… ale póki co na moim stole od cyklicznie pojawia się ta klasyczna (poza orzechami w miodzie - to ode mnie) francuska propozycja cykoriowa. Sałatka z cykorii i gruszek - salade d’endives et poires – brzmi pysznie, prawda?

Składniki:
1 gruszka (duża i twarda)
Sok z ok. ¼ cytryny
1 cykoria
Kawałek niebieskiego sera pleśniowego
Sos winegret
Garść orzechów włoskich
Łyżka-dwie miodu

Jak to zrobić?
  1. Przekroić cykorię na ćwiartki. Usunąć stwardniałą gorzką część. Można podzielić na poszczególne liście.
  2. Obrać (lub nie) gruszkę, podzielić na plasterki, polać sokiem z cytryny.
  3. Podgrzać miód na patelni, dodać z grubsza posiekane orzechy, chwilę podgrzewać.
  4. Ser pokroić w kostkę.
  5. Cykorię i gruszkę ułożyć na talerzu, polać sosem winegret, dodać kawałki sera oraz orzechy w miodzie.

Well, I would love to finally try some fresh and real (not hypermarkets) spring vegetables. The type you can buy directly from a farmer. For this I will still have to wait but in the meantime I would like to give you a recipe for this classical (well, except of the walnuts in honey - this is from me) French salad with chicory. Salade d’endives et poires – sounds delicious indeed!

Ingredients:

1 chicory
1 pear (big and hard)
Lemon juice (made of ¼ of lemon)
A piece of blue cheese
Vinaigrette sauce
A little poke of walnuts
1-2 tablespoons honey

Method:

  1. Cut the chicory into quarters. Remove the hard bitter part. You may separate the leafs.
  2. Peel (or not) the pear, cut it into slices. Sprinkle with lemon juice.
  3. Warm up the honey on a frying pan and add the walnuts. Heat for a while.
  4. Cut the cheese into cubes.
  5. Arrange nicely the ingredients on the plate, sprinkle with vinaigrette and decorate with the cheese and walnuts.
  

wtorek, 15 lipca 2014

Sałatka nicejska i jak mieć styl Coco/Salad Niçoise and to have a style like Coco


W moim francuskim roku na blogu nie mogło zabraknąć tego nazwiska. Mieć styl jak Coco Chanel – to oczywiste, chyba każda kobieta chciałaby być szykowna i odróżniać się w pozytywny sposób od otoczenia. Ale czy być jak Coco Chanel? Już niekoniecznie. Niby plejada kochanków, ale jednak ten ukochany ginie w wypadku samochodowym. Romans z trzynaście lat młodszym niemieckim szpiegiem, podejrzenia o kolaborację. Wielka sława a następnie wielkie niezrozumienie dla powojennych trendów i New Look. Wieczne spory sądowe o prawa do Chanel nr 5.

Dlatego zdziwiłam się, że „Księga stylu Coco Chanel. Jak stać się elegancką kobietą z klasą” autorstwa Karen Karbo (nota bene polskiego pochodzenia) nie zawiera w zasadzie porad odnośnie ubioru. Autorka z bujnego i wyprzedającego niejako epokę stylu życia Chanel stara się wyciągnąć jakąś naukę dla współczesnych. Jest np. rozdział jak rzucić się w wir namiętności a następnie uleczyć złamane serce a la Chanel. Znajdziemy tu porady takie jak „rzucić się w wir pracy” (zgadzam się), „cieszyć się z bycia kochaną” (ok., zrozumiałe), „kupić konia” (serdecznie dziękuję, ale konie nie dość, że brzydko pachną to jeszcze ich utrzymanie kosztuje krocie), ale przede wszystkim „dziękować losowi”. Wiecie co? Mnie czytanie takich książek najlepiej motywuje do pracy. Czy to tej domowej, czy zawodowej. Takie osoby po prostu muszą inspirować i zachęcać do bardziej wydajnego życia. Oczywiście w swojej dziedzinie. Nie zacznę przecież szyć sobie żakietu a la Chanel, choć autorka biografii to w końcu zrobiła, gdyż upolowanie oryginału na e-bay'u okazało się niewykonalne:) Słowem – polecam!

A żeby było kulinarnie, dziś sałatka nicejska. Nie wiem czy jadała ją Chanel, choć miała dom na Lazurowym Wybrzeżu, w zasadzie nieopodal Nicei. Smaczna i lekka alternatywa dla obiadu w bardziej upalne dni.

Składniki (proporcje wedle uznania):

2 jajka ugotowane na twardo pokrojone w ćwiartki
¼ zielonej papryki pokrojonej w paski
¼ czerwonej papryki pokrojonej w paski
Czarne oliwki
Anchois
Duża garść ugotowanego bobu
Posiekana natka pietruszki
Pomidor pokrojony w plastry
Kila piórek cebuli
Ogórek pokrojony w cienkie plastry

Sos:

Oliwa + biały ocet winny (3:1)
Sól i pieprz

Jak to zrobić?
  1. Ułóż składniki sałatki na dużym talerzu.
  2. W słoiku wstrząśnij składniki sosu, aby się połączyły.
  3. Polej nimi sałatkę przed podaniem.




During my French Year on this blog I could not avoid mentioning this name. To have a style of Coco Chanel – it’s rather obvious. Each woman would like to be chick, be different in a positive way. But to be like Coco Chanel? Not necessarily. A myriad of lovers but the most loved one died in a car accident. An affair with 13 – year younger German spy and allegations of collaboration. Never ending court cases about the rights to Chanel No. 5.

Therefore I was rather surprised when I found out that ‘The Gospel According to Coco Chanel’ by Karen Karbo does not contain advices regarding the way we should dress up. It’s rather about a lifestyle. For example there is a chapter about passion and how to cure a broken heart afterwards. The advice is to ‘work hard’ (I agree), ‘be happy about being loved’ (understood), ‘buy yourself a horse’ (thank you very much, they cost a lot and the smell is terrible...) and ‘be greatful to the fate’. For me such books are good motivation to work harder and develop my personal skills. Read if you have a chance!

And when it comes to cooking today a Nicean salad. I do not know whether Chanel ate this salad although she had a villa very close to Nice. It’s a good and light alternative on these hot days to a full dinner.

Ingredients (proportions are up to you):

2 hard boiled eggs cut into quarters
¼ green pepper cut in stripes
¼ red pepper cut in stripes
Black olives
Anchovies
Cooked bean
Chopped parsley
Tomato cut into slices
Cucumber cut into slices
Some onion

Sauce:

Olive oil + white wine vinegar (3:1)
Salt & pepper

Method:

  1. Dispose the ingredients nicely on a big plate.
  2. Mix all sauce ingredients in a jar.
  3. Pour the salad with the sauce just before serving.


poniedziałek, 5 maja 2014

Langue de boeuf braisee au vin rouge czyli ozór w czerownym winie/Beef tongue in red wine


Podobno młodsze pokolenie nie jada podrobów i jest to dla nich temat tabu. Zwierzę składa się jednak nie tylko z piersi i polędwicy estetycznie zapakowanych na tackach w markecie, a jeśli już poległo, warto byłoby nie marnować jego jadalnych części.

Przebojem u nas w domu okazał się ostatnio ozór wołowy w czerwonym winie według zmodyfikowanego nieco przeze mnie wspominanego wcześniej „Francuskiego szefa kuchni” Julii Child (kliknij tutaj). Ponieważ nie miałam w domu madery, użyłam czerwonego wytrawnego wina. Zachęcam do wypróbowania, bo przepis jest banalnie prosty a mięso super miękkie i smaczne.

Składniki:

Ozór wołowy
2 łyżki masła
Po ½ szklanki posiekanej w drobną kostkę marchwi, cebuli i łodyg selera
3 szklanki wywaru z ugotowanego ozora
Ok. 250 ml przecieru pomidorowego
½ łyżeczki tymianku
1 liść laurowy
2 łyżki mąki kukurydzianej
¼ szklanki czerwonego wytrawnego wina
Sól i pieprz

Jak to zrobić?
  1. Rozmrożony ozór umieść w dużym garnku, zalej wodą, dobrze posól.
  2. Podgrzej, zszumuj i gotuj 2 godziny na małym ogniu bez przykrycia, ew. uzupełniając wodę. Ugotowany wywar spod ozora zachowaj na później do sosu. 
  3. Wyjmij z garnka, zanurz na chwilę w zimnej wodzie i zedrzyj skórę.
  4. Pokrój ozór na plastry, a następnie na paski.
  5. Roztop na dużej patelni masło, dodaj warzywa, wymieszaj i smaż pod przykryciem na małym ogniu ok. 10 minut. 
  6. Wlej wywar z gotowania ozora, dodaj przecier pomidorowy, tymianek i liść laurowy. Gotuj powoli na małym ogniu ok. 30 minut. Zdejmij z ognia.
  7. W małej miseczce wymieszaj na pastę wino z mąką kukurydzianą. Dodaj na patelnię, dobrze wymieszaj. Gotuj na małym ogniu ok. 2 minut do zgęstnienia. Dopraw do smaku.
  8. Dodaj ozór i duś jeszcze ok. 30-40 minut. Ozór powinien być bardzo miękki.


They say that the younger generation does not eat any giblets and it’s a kind of a taboo for them:) Well, an animal is not only a breast plus a sirloin sold in supermarkets and if it’s already fallen, it would be good to use its all eatable parts. 

Lately we had a beef tongue in red wine made upon a recipe from ‘The French Chef Cookbook’ by Julia Child (click here). Because we didn’t have madera wine at home I used just red dry wine. The meat was very soft and the whole dish really good! 

Ingredients:

Beef tongue 
2 tablespoons of butter
½ cups of carrot, onion and celery cut into tiny cubes 
3 cups of beef broth (made of water in which the tongue was cooked)
App. 250 ml of tomato puree
½ teaspoon thyme
1 bay leaf
2 tablespoons corn flour
¼ cup red wine
Salt & pepper

Method:

  1. Place the tongue in a big pot, add water and salt well.
  2. Heat up the water, remove the scurn, and simmer app. 2 hours without a lid, adding water if necessary. Save the broth for the sauce.
  3. Bring the tongue out of the pot, cool it in a cold water, remove the skin.
  4. Cut into slices and then into thin strips.
  5. Melt the butter in a frying pan, add the vegetables and mix, fry slowly app. 10 minutes under a lid. 
  6. Add the broth, tomato puree, thyme and bay leaf. Simmer app. 30 minutes. Turn off the fire. 
  7. Mix wine with the corn flour In a small bowl. Add to the frying pan, mix well. Salt & pepper.
  8. Add the tongue and simmer another 30-40 minutes. The tongue should be very soft by then.

piątek, 25 kwietnia 2014

Zupa z soczewicy i rozdanie książki/Lentil soup


Być może pamiętacie, że jakiś czas temu na blogu pisałam o książce „W Paryżu dzieci nie grymaszą” (kliknij tutaj). Oto i druga część, a w zasadzie rozwinięcie pierwszego poradnika - „Dziecko dzień po dniu” Pameli Druckermann. A więc tym razem mamy 100 zasad francuskiego wychowania w pigułce, syntetycznie i na temat. Bez zbędnych ochów i achów, które w pierwszej części mogą zniechęcić nieco nie-frankofili. Co prawda każdy ma podobno swój patent na wychowanie progenitury, a zwłaszcza my Polacy, jesteśmy najlepszymi medykami, prawnikami i rodzicami jednocześnie;-) Mnie tam jednak ciągnie do zobaczenia, czy pomysły wdrażane gdzieś w Europie nie są lepsze od moich. Poza tym od czasu do czasu warto przekonać się, że rodzicem wcale nie jest się najgorszym, mimo, że nie jedno by się na sumieniu zapewne znalazło… I tu właśnie u Francuzek podoba mi się dystans, z jakim podchodzą do rodzicielstwa – nie przeobrażają się w cierpiętnice – „Matki-Francuski”, nie chodzą na tą okazję w rozciągniętych bojówkach i starych koszulkach po mężu, zaniechawszy malowania paznokci i depilacji pach, bo teraz „jestem matką”, a tymczasem mąż zaczyna się oglądać za „nie-matkami” na ulicy. Szanowne Panie, jeśli potrzebujecie zatem usprawiedliwienia dla wydatków nie tylko na kochanego bobasa i prawa do godziny spędzonej u fryzjera bez wyrzutów sumienia – proszę bardzo, to pozycja dla Was! (I dla mnie też przy okazji;-) Ale teraz serio – książka naprawdę zawiera kilka cennych rad, jak nie dać się zwariować i przy okazji nie wychować rozkapryszonego wariata, który na koniec i tak nie będzie wystarczająco w naszym mniemaniu wdzięczny za poświęcenie. 

W książce jest też część kulinarna, która tylko w zajawce znajdowała się w pierwszym poradniku. Znajdujemy w niej menu z francuskiego żłobka (brzmiące całkiem apetycznie) i kilka ciekawych przepisów do wykorzystania, niekoniecznie tylko dla małych dzieci. Dziś proponuję Wam zupę z soczewicy wedle książkowego pomysłu z moimi modyfikacjami. 

A zanim przejdę do przepisu, jeśli macie ochotę na egzemplarz „Dziecka dzień po dniu” to zostawcie mi pod tym postem stosowny komentarz. Na wpisy czekam do dnia 3 maja. Jeśli książkę zażyczy sobie więcej niż jedna osoba, dokonam losowania. Rozdanie jest przeznaczone dla obserwatorów tego bloga. Książkę wysyłam do Polski. O wygranej zawiadomię 4 maja w tym poście. Zachęcam!

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią zapraszam do odbioru nagrody po dzisiejszym losowaniu My Slow Nice Life. Proszę o przesłanie na maila adresu do wysyłki. Gratulacje!:-)

Składniki na zupę z soczewicy:

2 posiekane szalotki
Oliwa 
2 filiżanki soczewicy
2 ziemniaki obrane i pokrojone w kostkę 
5 lub więcej filiżanek zimnej wody
Ząbek czosnku
Czarny pieprz
1/2 łyżeczki kuminu
2 marchewki obrane i pokrojone w kostkę
Pierś z kurczaka pokrojona w cienkie małe paseczki
Pęczek posiekanej pietruszki

Jak to zrobić?

  1. Podsmaż na oliwie posiekane szalotki. Przełóż do garnka, dodaj soczewicę i ziemniaki oraz marchewkę, zalej zimną wodą.
  2. Dodaj przyprawy i zmiażdżony ząbek czosnku.
  3. Gotuj ok. 45 minut (aż warzywa zmiękną). W miarę gotowania dodawaj więcej wody (ja dolałam jeszcze kilka filiżanek, bo było za mało płynu). Dopraw solą.
  4. Na oliwie przesmaż kurczaka. Dodaj do zupy. Na koniec dodaj posiekaną natkę pietruszki.

Pamela Druckermann
"Dziecko dzień po dniu"


I do not know how it is in your country but they say here that each Pole is the best lawyer, doctor and parent. I think doctor Google is here the key. Personally I like to read about experiences of the others in bringing up a baby. Sometime ago I wrote about a book ‘Bringing up a Bebe’ by Pamela Druckermann (click here tutaj) and today about her new book ‘Bebe day by day’. This time it’s about 100 rules of French people with respect to babies, pregnancy and maternity. Again, the stress is not only on a child but the role of a woman in the society which should not be confined only to a maternity (forgetting about being a woman, wife, friend etc.). If you happen to see the book somewhere, just read it! 

The book is also about recipes for food that French kids eat from their early childhood. Some of them really delicious. Just try this lentil soup!

Ingredients:

2 shallots, chopped
Olive oil
2 cups of lentil
2 potatoes, peeled and cut into cubes
5 or more cups of cold water
A garlic clove
Black pepper
½ teaspoon cumin
2 carrots peeled and sliced 
A chicken breast cut into stripes
A bunch of parsley tops, chopped

Method:

  1. Fry the shallots on the olive oil. Add lentil, potatoes and carrots. Add water.
  2. Add spices and mashed garlic clove.
  3. Cook app. 45 minutes (until the vegetables soften). Add water during this process (I added some more cups as the soup became very thick). Add salt. 
  4. Fry separately the chicken on the olive oil. Serve with the soup. At the end add chopped parsley tops.

piątek, 4 kwietnia 2014

Magdalenki z wodą różaną/Madaleines with rose water



Do niektórych miejsc nie powinno mnie się puszczać. Przede wszystkim do TK Maxx-a. Ominę obojętnie ich góry ciuchów, no może zajrzę do bielizny i kosmetyków, ale w dziale gospodarstwa domowego przepuszczę każdą kasę, zagracając w sumie niewielkie mieszkanie bardzo skutecznie, zwłaszcza nowymi formami do ciast:) Skutkiem takich zakupów była forma do magdalenek, kupiona kilka miesięcy temu. Leżakowała, leżakowała, aż się doczekała. Magdalenki (przepis stąd, choć następnym razem wysypię foremki bułką tartą a nie mąką) wyszły bardzo delikatne, w życiu bym nie powiedziała, że to drożdżowe ciasto. Zachęcam do wypróbowania, niekoniecznie nawet w takich foremkach. Przy okazji to mój drobny wkład do roku francuskiej kuchni, który sobie obiecałam:)

Składniki:

3 jajka
100 g cukru 
100 g mąki 
1 czubata łyżeczka suchych drożdży 
75 g stopionego masła 
1 łyżeczka wody różanej (można pominąć, ew. zastąpić innym zapachem)
stopione masło i bułka tarta do przygotowania foremek 

Jak to zrobić?
  1. Rozpuszczamy na patelni masło.
  2. Mikserem ubijamy jajka z cukrem do białości. 
  3. Cały czas ubijając, stopniowo dodajemy mąkę, drożdże i na koniec ostudzone masło. 
  4. Dokładnie mieszamy, a kiedy powstanie gładkie i delikatne ciasto, dodajemy do niego wodę różaną i jeszcze chwilkę mieszamy. 
  5. Ciasto wkładamy na minimum godzinę do lodówki.
  6. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni.
  7. Dołki formy na magdalenki smarujemy masłem i delikatnie oprószamy bułą tartą. 
  8. Łyżką nakładamy do dołków ciasto - nie do pełna, mniej więcej do 3/4 głębokości dołka. Pieczemy 10-12 minut, sprawdzając kolor. Ciastka są gotowe, kiedy ładnie się zarumienią. Ja jeszcze odwróciłam ciastka i podpiekłam je od drugiej strony 2-3 minuty.
 

I should not come to certain places. First of all to TK Maxx shop. I do not buy their clothes (well except maybe of their undies) but I could spend all my money in their household department. I am crazy especially about their baking forms. As a result of one of such shopping I bought several months ago this form for madeleines. And finally I used it. Madeleines (recipe from here) are very soft, I would never say it’s a yeast cake. By the way this is a French recipe and I promised myself a French year in my kitchen:)

Ingredients:

3 eggs
100 grams sugar
100 grams flour
1 full teaspoon dry yeast
75 grams melted butter
1 teaspoon rose water
Melted butter and breadcrumbs for the form

Method:

  1. Melt the butter.
  2. Mix eggs with sugar until they become white.
  3. Continue mixing with a mixer, adding flour, yeast and cold butter.
  4. Mix well and when the batter is smooth and delicate add rose water and mix.
  5. Cool down the batter at least one hour in a refrigerator.
  6. Preheat the oven to 200 degrees Celsius.
  7. Butter the form and cover with breadcrumbs. Pour the batter, about 3/4 full , in each individual moulds.
  8. Bake app. 10-12 minutes until they brown. I additionally inverted the cookies and baked them additional 2-3 minutes.



czwartek, 9 stycznia 2014

Oswajanie cykorii z Francuskim szefem kuchni/Getting used to chicory with The French Chef Cookbook



Oswajania cykorii ciąg dalszy (kliknij tutaj). A jednocześnie początek mojej przygody z Julią Child i jej "Francuskim szefem kuchni". Książka ta to prawdziwa Biblia gotowania. Powiem tak, jeśli ktoś posiadłby wszystkie techniki drobiazgowo i klarownie opisane w książce, mógłby chyba wystartować ze swoim biznesem restauracyjnym. To nie jest książka kucharska jakich teraz wiele na rynku - tu nie liczy się kredowy papier czy pięknie wystylizowane zdjęcia. To ABC kuchni francuskiej, a co najważniejsze, również dla amatora. 

Myślę, że gdybym chciała wykonać wszystkie przepisy, a część z nich zawiera również sposoby modyfikacji oraz podania, starczyłoby przynajmniej na cały rok. Wracam do "Francuskiego szefa kuchni" już ponad od miesiąca, gdy chcę się zainspirować czy czegoś dowiedzieć. W kolejce na wykonanie czekają takie dania jak coq au vin, sałatka nicejska, ozór duszony w sosie z madery, potage parmentier, potage au cresson i wiele innych, których już same nazwy dodają prostym niekiedy smakom wykwintności:) 

Także 2014 ogłaszam na swoje prywatne potrzeby rokiem kuchni francuskiej:) 

Dziś nieco zmodyfikowana propozycja z książki, doskonała przystawka lub lżejszy obiad, danie, które radzi sobie doskonale z niełatwym dla mnie smakiem cykorii:

Endives et jambon, sauce mornay
(Cykoria z szynką zapiekana w sosie serowym)


6 obgotowanych uprzednio cykorii przez ok. 10 minut od zawrzenia wody
6 plastrów gotowanej szynki
sos mornay (jest to sos beszamelowy przygotowany z 4 łyżek masła, 5 łyżek mąki, 2 szklanek mleka, soli, pieprzu i gałki muszkatołowej oraz 1/4 szklanki sera żółtego).
starty żółty ser

Jak to zrobić?
  1. Nagrzać piekarnik do 190 stopni. 
  2. Przygotować sos z podanych składników - rozpuścić na patelni masło, dodać mąkę, ciągle mieszając dodawać mleko i pozostałe składniki, aż sos zgęstnieje.
  3. Naczynie do zapiekania wysmarować masłem.
  4. Cykorie dobrze odsączyć. Owinąć każdą plastrem szynki. Ułożyć w naczyniu do zapiekania.
  5. Polać sosem i posypać dodatkową porcją sera.
  6. Zapiekać ok 30 minut.




Familiarizing with chicory again (click here). And at the same time a beginning with my cooking adventure with Julia Child and her "French Chief Cookbook". The book is a real Bible of cooking. Let's say that if you familiarize and learn all the techniques carefully described in the book you would be probably able to start your own restaurant business:) This is not a cook book that are on the market right now - no fancy paper or beautiful photos. This is an ABC of French cooking, and which is even more important, also for an amateur.

I think that if I wanted to try out all the recipes, and some of them contains also modifications and different ways of serving, it would be at least a 1 year. I would like to try such dishes as coq au vin, Niece salad, beef tongue in madera, potage parmentier, potage au cresson and many more.

So for my private purposes I am declaring 2014 as a year of French cooking:) 

Today a bit modified recipe from the book, a good appetizer or a lighter dinner, a dish that gets by well with a difficult flavour of chicory. 

Endives et jambon, sauce mornay
(Chicory with ham, baked in cheese sauce)

6 parboiled chicories (10 minutes from the moment of boiling)
6 slices of boiled ham
mornay sauce (it's a kind of béchamel sauce made of 4 tablespoons butter, 5 tablespoons flour, 2 cups of milk, slat & pepper, nutmeg and 1/4 cup cheese)
grated cheese

Method:
  1. Preheat oven to 190 degrees Celsius.
  2. Prepare sauce from the above-mentioned ingredients - melt butter on the frying pan, add flour, keep mixing, add milk and the other ingredients as long as the sauce gets thicker).
  3. Butter the baking form.
  4. Drain well the chicories. Wrap each of them with the ham. Transfer into the baking form.
  5. Pour with the sauce, add some extra cheese.
  6. Bake app. 30 minutes. 



środa, 27 listopada 2013

Jogurtowe ciasto kubeczkowe z "W Paryżu dzieci nie grymaszą"/Yoghourt cake from 'Bringing up Bebe'



Co do zasady nie czytam poradników. Wyjątek czynię dla tych, które mają Francję lub Paryż w tytule:) Pamiętacie "Lekcje Madame Chic" (kliknij tutaj)? Nie to, że bym była frankofilem, ale jakoś zawsze tak przyjemnie poczytać jak to się robi w Paryżu:) 

Książkę "W Paryżu dzieci nie grymaszą" autorstwa Pameli Druckerman przeczytałam jednym tchem:) Wiadomo, w lipcu przyszedł na świat Młody, co niewątpliwie powinno spowodować u mnie zwiększone łaknienie na czytanie o dzieciach, ale przyznaję bez bicia, że przez Brazeltona nie byłam w stanie przebrnąć:) Natomiast "W Paryżu dzieci nie grymaszą" napisane jest lekko i przyjemnie, co nie znaczy, że nie można na podstawie lektury wyciągnąć paru wniosków dla siebie. Przede wszystkim, co rzuca się wyraźnie w oczy, Francja jest krajem przyjaznym posiadaniu dzieci. Doskonałe żłobki i przedszkola, a wszystko to darmowe, zadziwiające, w porównaniu z Polską, warunki na porodówkach - tylko się rozmnażać:) 

Książka pomaga się przede wszystkim wyleczyć z wyrzutów sumienia i dręczących pytań z serii "Czy jestem dobrą matką", co w kulturze Matek - Polek jest dość chyba powszechnym objawem. Kobieta, która jest matką, ma też prawo do swojego życia. Aby dzieci były szczęśliwe, matka nie może być kocmołuchem, który non stop wypomina, jak się poświęcił dla potomstwa:) Jednym słowem - matka też musi być szczęśliwa.

Jak na książkę o francuskich obyczajach przystało, jest też wątek jedzeniowy. Już najmniejsze dzieci w żłobkach dostają na obiad eleganckie kilka dań, oczywiście te najmłodsze w formie przecieru, i nie jest to jak u nas zupa na wywarze ze ścierki od podłogi i papkowata marchewka:) Książka też podpowiada, jak może nie tyle zrobić z dziecka smakosza, ale jak zlikwidować lub ograniczyć grymaszenie przy stole, przy zachowaniu autonomii i gustów dziecka.

Słowem-polecam! A przy okazji podaję przepis na ciasto kubeczkowe, które można upiec z własną pociechą, o ile oczywiście jest w stosownym wieku:) Kubeczkowe-gdyż do odmierzania składników, używa się kubeczka po jogurcie.

A więc - Gateau au yaourt!

Składniki:

2 kubki jogurtu naturalnego (po 150 gram każdy)
2 kubki cukru (ja pół na pół jasny i ciemny)
ziarna wanilii
niepełny kubeczek oleju
4 kubeczki mąki
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
czekoladowe draże
masło i bułka tarta do formy

Jak to zrobić?

  1. Nagrzać piecyk do 200 stopni.
  2. Połącz składniki suche w jednej misce, a w drugiej mokre.
  3. Wsyp suche składniki do mokrych.
  4. Starannie ale delikatnie wymieszaj.
  5. Wysmaruj keksówkę masłem, posyp bułką tartą.
  6. Piecz ok. 40-50 minut - ciasto powinno mieć chrupiącą skórkę.




As a rule I do not read guidebooks. The excemptions are these that hava France or Paris in the title. Do you remember 'Lessons from Madame Chick' (click here)? Not that I am such a lover of France but it's always nice to read how they do it in Paris:)

A book 'Bringing up Bebe' by Pamela Druckerman I read on one sitting. Of course, on one hand, due to the fact that from July I have my little son, I should read about bringing up kids but I admit honestly I could not stand Brazelton's book. Reading this book instead is a lot of fun but of course you can also find there some good advice. 

The book helps to fight against black thoughts - am I a good mother? Only a happy mother can be a good mother which means that you may also think of yourself. 

As the book is about France, of course it has to be also about eating. Even in the nurseries the kids are served several sophisticated dishes, of course the youngest one in the form of a puree. It's not how to bring up a gourmet but how to limit being choosy, leaving at the same time some autonomy and individuality to your kid. 

And now a recipe from that book. You use yoghourt cups to measure its ingredients and of course, you can do it with your kid:)

Gateau au yaourt!

Ingredients:

2 cups of natural yoghourt (150 grams each) 
2 cups sugar 
vanilla seeds
a non full cup of oil
4 cups flour
1 and 1/2 teaspoon baking powder
chocolate dragees
butter and breadcrumbs for the baking form

Method:

  1. Preheat oven to 200 degrees Celsius.
  2. Mix in one bow dry ingredients and in the other the wet.
  3. Mix the dry ingredients with the wet ones carefully.
  4. Butter the form.
  5. Bake app. 40-50 minutes. The cake should have a crispy crust. 

środa, 17 lipca 2013

Jak jeść po parysku?/How to eat in Parisian way?



Dziś tematyka lekka i książkowa. Chciałabym Wam polecić, jeśli podobały Wam się książki "Francuzki nie tyją" oraz "Francuzki na każdą porę roku", równie przyjemną lekturę o charakterze quasi poradnikowym "Lekcje Madame Chic" Jennifer L. Scott. Poradniki generalnie grają mi na nerwach, ale te o życiu we Francji jakoś zawsze lubię przeczytać. Francja to niestety dla mnie jeszcze terra incognita, poza przejazdem przez Niceę, nie byłam, choć od dawna planuję. Może dlatego tak dobrze czyta mi się o tym, jak żyje się w Paryżu. Autorka trafiła tam wprost ze Stanów na stypendium, do eleganckiej rodziny burżuazyjnej, odbierając przy okazji lekcję europejskiego życia. Piszę specjalnie europejskiego, a nie francuskiego, gdyż nam wiele tych spostrzeżeń wyda się oczywistymi, warto jednak czasem pewne rzeczy sobie uporządkować w głowie. 

Najciekawsze dla bloggera kulinarnego są oczywiście uwagi odnośnie nawyków żywieniowych Francuzów. I tak, na śniadanie oprócz herbaty (podawanej w miseczkach) jada się świeże owoce, twarożek, kawałek tarty z poprzedniego wieczoru, zwykle jabłkowej, morelowej lub truskawkowej (nie muszę dodawać, że własnego wyrobu), ewentualnie grzanki z domowej roboty dżemem. Lunch rodzina jadała na mieście. Wszystkich jednoczył przy stole dopiero obiad serwowany w porze naszej kolacji. Samo przykładowe menu już brzmi zachęcająco - zupa porowa, kurczak pieczony z duszoną endywią i młodymi ziemniakami, sałata, oczywiście tarta i deska serów. Nie jest to skromne zestawienie jak na wieczorny posiłek, zwłaszcza, że osobiście raczej nie jadam już nic oprócz owoców po 18stej a trzymam figurę przez codzienną poranną katorgę na siłowni:). Sekretem zaś szczupłych figur Francuzek jest podobno nieobjadanie się, przy jednoczesnym nieczynieniu sobie wyrzutów z dogadzaniem sobie (w przyzwoitych ilościach) samymi smacznymi potrawami:) 

Zainspirowana lekturą, zaczęłam poszukiwać przepisu na tartę idealną, która mogłaby stać się moim "firmowym" ciastem na lato:) Jeśli macie jakiś wypróbowany przepis, proszę o polecenie. Jeśli zaś byliście we Francji, jakie są Wasze doświadczenia z ich kuchnią i stylem życia?







Today I am going to write about a very pleasant book by Jennifer L. Scott "Lessons from Madame Chic". This is a guide to Parisian lifestyle, or I would rather say European way of life as many information or guidelines are obvious here in Europe. I have never been to France, it's still my dream, maybe because I like so much reading about it! 

Of course, for culinary bloggers, the most important part is about French cooking. I am still under influence of this book and I begun to look for the best tart with fruits recipe ever. If you have such, please let me know! Of course the secret of slim French bodies is eat everything tasty but in small portions:) Mine, personally is, not to eat after 6 p.m. except of fruits and go to gym every day:) If you have any experience with French cooking and lifestyle, please share with us!

czwartek, 1 marca 2012

Piątkowa zapiekanka/Friday casserole



Nie jestem wielką miłośniczką naleśników. Ale w tej wersji naleśniki nie smakują jak naleśnikiJ Bardziej przypominają mi doskonałą lasagnę. W daniu wyczuwalna jest nuta białego pieprzu. Proszę nie mówić, że to dekadencja i że zwykły pieprz smakowałby tak samo – nieprawda J Biały nadaje daniu ciekawego charakteru. No i jeszcze jedna niespodzianka – w szpinaku nie ma ani krzty czosnku, a mimo tego smakuje bosko! Słowem – polecam. 

Składniki na naleśniki:

50 gram masła

2 jajka

200 ml mleka

100 g mąki

Posiekana natka pietruszki

Posiekany szczypiorek

Olej do smażenia

Sól & pieprz

Składniki na farsz:

40 g masła

300 g szpinaku

200 g małych pieczarek

50 g startego sera o wyrazistym smaku

Sól & pieprz biały

Składniki na sos:

400 ml śmietany

Świeżo starta gałka muszkatołowa

50 g sera

Sól i pieprz biały

Jak to zrobić:
  1. Masło podgrzać, aż się spieni, ostudzić.
  2. Ze składników na naleśniki przygotować naleśniki, odłożyć na talerz, przykryć kolejnym talerzem, żeby nabrały elastyczności.
  3. Szpinak udusić na wolnym ogniu na maśle, doprawić solą i pieprzem. Tak samo postąpić z obranymi i pokrojonymi w plasterki pieczarkami.
  4. Dodać stary ser do pieczarek, wymieszać ze szpinakiem i odstawić.
  5. Naleśniki nadziać farszem, ułożyć ściśle w naczyniu do zapiekania.
  6. Ugotować śmietanę ze składnikami na sos.
  7. Naleśniki zalać sosem, posypać startym serem i zapiekać ok. 20 minut, aż do zbrązowienia. 
Nasza ocena:

Jak już wynika z przydługiego wstępu do posta, danie smakuje wyśmienicie, jest charakterne dzięki ciekawemu smakowi białego pieprzu. Przy okazji też polecam książkę, z której zaczerpnęłam ten przepis – „Łatwa kuchnia francuska” . Tytuł jest adekwatny do treści, a wszystkie dotychczas przygotowane na jej podstawie potrawy okazały się strzałem w dziesiątkę – wypada tylko nadmienić pasztet a’la foie gras, pasztet wiejski czy piersi kacze w wiśniach! 

  

I am not a big fan of pancakes. But in this dish pancakes do not taste like pancakesJ They resemble rather a lasagna. You can also feel a white pepper. Please do not tell me that it is a kind of a decadence and an ordinary pepper would taste the same – it is not trueJ The white one introduces an interesting character to the dish. And one more surprise – there is no garlic in the spinach at all and despite the fact it tastes divine! Briefly speaking – I would like to recommend it!

Ingredients for pancakes:

50 grams of butter

2 eggs

200 ml of milk

100 grams of flour

Parsley

Chive

Oil for frying

Salt and pepper 

Ingredients for stuffing:

40 grams of butter

300 grams of spinach

200 grams of small champignons

50 grams of grated cheese

Salt & white pepper

Ingredients for sauce:

400 ml of cream

Nutmeg

50 grams of cheese

Salt & white pepper


How to make it:

  1. Warm up the butter and than cool it down.
  2. Prepare pancakes from the above-mentioned ingredients. Cover them with a plate in order to soften them.
  3. Stew the spinach, add salt and pepper. Do the same with peeled champignons cut into slices.
  4. Add the cheese to the champignons and mix with spinach.
  5. Fill in pancakes with the stuffing, put them closely to each other into the casserole dish.
  6. Cook the cream with ingredients for the sauce.
  7. Pour the sauce over the pancakes, cover with cheese and bake it for about 20 minutes until it becomes brown.


Our opinion:

As I have mentioned the dish tastes perfect, especially due to the use of white pepper. I am not sure whether this book is available where you live but I would like to recommend this “Simple French cookery” by Mr. Blanc to everyone. The title is adequate to its content and all the dishes we tried so far were perfect – just to mention pâté de foie gras, cottage pate or a duck in cherries!