Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Napoje/Drinks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Napoje/Drinks. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2019

Gruszkowe smoothie/Pear smoothie



Zostawiam Was z pysznym smoothie, które dodatkowo jest bardzo pożywne. Można go z powodzeniem zabrać np. do pracy i zastąpi drugie śniadanie.
 
 
Składniki:
 
Garść płatków owsianych
1 gruszka 
1 banan
Sok pomarańczowy
Garść natki pietruszki
 
Jak to zrobić?
  1. Płatki owsiane namoczyć w soku pomarańczowym (najlepiej przez noc)
  2. Gruszkę i banana obrać, pokroić na kawałki.
  3. Wszystkie składniki zblendować.

 
Today a very tasty smoothie which is also very nourishing. You can take it for example to work and it can substitute a breakfast.
 
Ingredients:
 
Handful oatmeal
1 pear
1 banana
Orange juice
Some parsley leafs
 
Method:
 
  1. Soak the oatmeal in the orange juice (preferably overnight).
  2. Peel the pear and banana, cut into small pieces.
  3. Mix everything in a blender.
 
 

sobota, 3 listopada 2018

Zdrowy shake bananowy/Healthy banana shake


W tym przypadku zdrowe znaczy smaczne, nawet mój starszy syn skusił się spróbować i twierdził, że dobre, a to w jego ustach komplement. Robię często po treningu. Po pierwsze dobrze nawadnia, po drugie same zdrowe kalorie. Po trzecie przemycam w nim spirulinę, której smak i pyłowata konsystencja dla mnie jest dość kontrowersyjna.

Składniki:

1 banan
mleko
garść szpinaku typu baby
spirulina w proszku
ew. miód do dosłodzenia

Jak to zrobić?

Zblenduj wszystkie składniki.
Podawaj chłodne.





This shake joins good taste with healthy features. Even my older son tried it and said it is good which sounds in his mounth like a compliment. I often prepare it after a work out. First of all it is a drink, secondly it contains good calories. Thirdly I can use here spirulina which flavour and uneasy powder consistence is not very acceptable for me.

Ingredients:

banana
milk
spirulina
baby spinach
honey (if you prefer more sweet flavours)

Method:

Blend ingredients.
Serve cold.





wtorek, 3 października 2017

Dwie zielone herbaty/Two green tea



Wracam do Was z recenzją dwóch zielonych herbat od Teavivre. Jedna mnie zachwyciła, a druga nie wniosła do mojego życia jakiś szczególnych wrażeń. Zaraz napiszę dlaczego. Pierwsza z nich (powyżej) sprzedawana jest pod nazwą Organic Bai Hao (White Downy) Green Tea. Jest to moja bezwzględna faworytka. Nigdy jakoś szczególnie nie wierzyłam w pobudzające właściwości zielonej herbaty - równie dobrze mogę się jej napić na samą noc i w najlepsze iść spać. Jednak nie w przypadku recenzowanej herbaty, gdyż pierwszy raz w życiu odczułam na własnej skórze, że jednak taka herbata naprawdę pobudza, daje kopa i powoduje, że człowiek jest świeży i zdatny do myślenia. W dodatku poczułam jakby zastrzyk energii, co ostatnio rzadko mi się zdarza (jesień, ciemno, małe wiecznie chore dzieci, które z rzadka śpią po nocach). Ponieważ jakby sam ten fakt jest dla mnie wystarczającą rekomendacją, żeby do tej herbaty wrócić, napiszę bardzo krótko o pozostałych wrażeniach. Smak dość skomplikowany - pierwszy łyk dość cierpki, gorzki, potem łagodnieje, zaczyna smakować jak herbatka ziołowa, trawiasta, może też trochę brzoskwiniowo. Kolor zielonego groszku, wytrzymuje 2-3 parzenia.
I am returning to you with a review of 2 types of green tea from Teavivre. One of them aroused my admiration and the other one did not introduce into my life any particular sensations. The first one is being sold under the name Organic Bai Hao (White Downy) Green Tea. This is my absolutely favorite one. I had not belived in any particular stimulating effect of grean tea until I discovered this one - I might as well drank a cup of green tea in the evening and go stright to bed. But not in the case of this one. This is really a stimulating, waking up tea which makes you feel fresh and able to think. I felt like more full of energy which happens very rarely lately (autumn, darkness and kids who are ill all the time and do not sleep well enough during the night). Such an effect is for me a sufficient reeason to come back to this tea. I would like to briefly write about other impressions. Its flavour is complicated - firts sip is rather pungent and bitter, next are milder, it becomes more like kind of herbal tea, maybe also a bit peach-like. It is of green pea color and it suffices for 2-3 infusions.



Druga herbata to Organic Tian Mumao Feng Green Tea. Pachnie znów łąką, trawą, kolor naparu brązowo-rudy, duże kształtne liście. Ta herbata nie zwaliła mnie z nóg, zwykła zielona herbata, choć też nic złego na jej temat powiedzieć nie mogę. Może dlatego, że poprzednia została moją zdecydowaną faworytką, więc więcej o niej rozpisywać się nie będę.
The second tea is Organic Tian Mumao Feng Green Tea. It again smells with a meadow, grass, the brew is brown and it reavels big leafs. This tea did not prostrated me, just usual green tea. It is maybe because that the first one is my favorite. I cannot say anything bad about it but it was simply not that perfect as the latter one.


wtorek, 18 lipca 2017

Herbata zielona organiczna Superfine Dragon Well Long Jing/Organic Superfine Dragon Well LOng Jing Green Tea



Dziś mam dla Was kolejną recenzję herbaty z Chin firmy Teavivre. Tym razem dość niezwykła zielona herbata pod mega długą nazwą handlową Superfine Dragon Well Long Jing. Dlaczego niezwykła? Otóż pierwszy raz widziałam liście herbaty, które po zaparzeniu przypominały liście estragonu.

Herbata ma seledynowy klarowny kolor. Na stronie Teavivre jest napisane, że pachnie orchideą, dla mnie jednak bardziej jest to zapach siana, łąki. Tak samo smak, jest mocno trawiasty, słodkawy, trochę jak koniczyna, jeśli podgryzaliście płatki jej kwiatów w dzieciństwie:)

Generalnie jest to herbata na lato, dobra do zrelaksowania się, ewentualnie ma nam przypomnieć o lecie w chłodniejsze dni. Zalecana temperatura zaparzania to 85 stopni.

No to Dziewczyny (i ewentualnie Chłopaki), proszę mi się tu przyznawać, kto wysysał nektar z koniczyny w dzieciństwie?:)



Today another Teavivre Chinese tea review. The tea of today could not simply have a longer trade name 'Organic Superfine Superfine Dragon Well Long Jig'. This is quite extraordinary tea.Why? Because after brewing its leafs remind me about the shape of terragon.

The brew has willow-green transparent color.

In accordance to the site, the smell of the tea reminds orchid, but in my opinion it is more like hay, meadow. The same applies to its flavour which is very like grass or nectar of a clover, if you happened to bite clover petals in your childhood or you still do:)

Breifly speaking this tea is good for summer, relax or maybe also during colder days to remind us about summer. The adviced brewing temperature is 85 degrees Celsius.

Ok, let's be honest here, who of you tried nectar from clover petals in your childhood?:)

wtorek, 6 czerwca 2017

Testujemy herbaty - Organizczny Guang Yin Iron Godess Oolong/Tasting tea - Organic Guang Yin Iron Godess Oolong



W ubiegłym roku wiosną i latem miałam przyjemność testować chińskie herbaty Teavivre (posty tu). Dziś kolejna herbata, tym razem ze zbiorów z tego roku. Oolong "Żelazna bogini". Profesjonalnych szczegółów o tym gatunku możecie dowiedzieć się tu, a w tym miejscu tylko moje własne wrażenia.
W przypadku tych herbat zawsze sprawdzam instrukcję parzenia i, jak się okazuje, całkiem słusznie. Błędna jest bowiem opinia, że wszystkie zielone herbaty trzeba zaparzać w niższej temperaturze. Na przykład tego oolonga zaparza się klasycznie w temperaturze wrzenia - 100 stopni.
Uzyskujemy ładny kolor złocisty. Liście, z kulek, rozwijają się pod wpływem wrzącej wody, w wielkości i w kształcie przypominają liście laurowe. Po zaparzeniu zapach herbaty jest klasyczny - dymno-papierosowy. Zapach ten po pewnym czasie znika całkowicie. Smak, w porównaniu z tym pierwszym wrażeniem zapachowym, jest bardzo łagodny. Mogę sobie wyobrazić, że taka herbata jest serwowana na spotkaniach biznesowych, dla klientów itp. Oficjalna, nie narzucająca się ani smakiem ani zapachem.
Odróżniacie gatunki zielonej herbaty? U nas w Polsce często sprzedaje się je poza profesjonalnymi sklepami po prostu pod zbiorczą jedną etykietką "zielona herbata".

Last spring and summer I had a pleasure to taste Chinese tea from Teavivre (posts here). Today another tea from this year harvest. Oolong 'Iron Lady'. Professional details can be found here, in this post I would like to share only my opinion. In case of tea from this company I am always checking the brewing instructions, and, as it seems, it is reasonable. I always heard that green tea should be brewed in a temperature below 100 degrees Celsius and it appeared that this was misleading stereotype - for example this oolong should be brewed in the boiling temperature of 100 degrees.
We obtain nice golden color. The leafs, from small balls, develop into leafs of a shape and size of a bay leaf. The smell of the the tea is classic - at the beginning it is smoky like a bit of a cigarette. The smell disappears after a while completely. The taste, to the contrary with the first strong smell impressions, is very mild. I can imagine that such tea is served at business meetings, for clients, etc. Official, not imposing itslef with its flavour.

Do you distinguish green tea kinds? Here in Poland it is generally sold as 'green tea'.




poniedziałek, 5 września 2016

Zielona smocza perłowa herbata jaśminowo - brzoskwiniowa/Peach Jasmine Dragon Pearl Green Tea



 Jeśli dotychczas prezentowane przeze mnie herbaty Teavivre były bardzo dobre i wzbudzały mój entuzjazm (klik, klik, klik), to Perłowa smocza zielona herbata jaśminowo – brzoskwiniowa powaliła mnie po prostu na kolana! Sama nazwa już wzbudziła moje zainteresowanie – lubię brzoskwiniową nutę.
Postanowiłam przygotować z niej w upalny dzień mrożoną herbatę. Nie taką jak pewnej znanej marki – naszpikowaną chemią i podobno największą ilością cukru w tej kategorii napoi. Po prostu wcześniej naparzyłam herbatę, dodałam odrobinę miodu, zostawiłam ją na noc, z rana dodałam pokrojoną brzoskwinię i schłodziłam w lodówce. Do szklanek kostki lodów i już.

Przeszła moje najśmielsze oczekiwania, pierwszy raz herbata wzbudziła we mnie efekt ‘wow’ i to nie tylko dlatego, że był upalny dzień. Po pierwsze herbata pięknie się prezentuje, przed naparzeniem zbita jest w kulki (perły), rozkwitające we wrzątku. Po drugie mocno pachnie brzoskwiniami i ma ich wyczuwalny smak. Po trzecie, jak ulotni się zapach brzoskwini, pojawia się zapach jaśminu. Niesamowite. Po czwarte wreszcie herbata okazała się bardzo odświeżająca. Jeśli miałabym sama zrobić zamówienie w Teavivre, z pewnością sięgnęłabym właśnie po ten gatunek.

 Pijecie mrożoną herbatę? Jeśli tak, czy zdarza Wam się ją zrobić samemu czy wolicie gotowe wersje sklepowe?




Teas from Teavivre tasted so far and presented by me here were good and made me rather enthusiastic (click, click, click), Peach Jasmine Dragon Pearl Green Tea slayed me. Its name itself made me curious – I love peach flavor.

I decided to prepare ice tea on a warm day. But of course, I did not want to make it as artificial products available in markets. Do you know that popular market ice tea have the biggest amount of sugar in comparsion to other sweet soft drinks? So I simply infused the tea, added some honey, left it to cool down overnight and in the morning I added some sliced peach. I added some ice cubes to the glasses just before serving. That is all.

This was actually the first time I had this ‘wow’ effect drinking tea. It was really extatic. First of all the tea looks very nice – before brewing the leafs form small balls (pearls) that start ‘blooming’ in hot water. Secondly, it smells heavenly with peaches and so it tastes. Thirdly the initial smell of peaches is replaced later on with jasmine. Incredible. Finally, it was really very refreshing. If I am to do my own order at Teavivre it would be this one for sure.

Do you drink ice tea? If yes, do you always buy the ready ones or do you make them at home?

wtorek, 26 lipca 2016

Herbata jaśminowa Mo Li Piao Xue/Mo Li Piao Xue Jasmine Tea



Moje opóźnienie w zrecenzowaniu tej herbaty sięga zenitu, co widać po kompozycji kwiatowej w tle.:) Zielona herbata jaśminowa Mo Li Piao od Teavivre (tu) to bardzo intensywny w smaku i zapachu klasyk. Jeśli ktoś lubi mocny zapach jaśminu i do tego dość mocny smak, herbata ta jest idealna.

To, co w tej herbacie w szczególności mi się spodobało, to delikatne płatki jaśminu, pływające w naparze. Dla mnie to herbata na specjalne okazje – gdy mam gości, albo na niedzielę, ewentualnie chciałabym się takiej napić, idąc do spa (gdybym ostatnimi czasy oczywiście miała takie możliwości). Słowem, przeznaczona jest do delektowania się, a jej aromat pięknie wypełnia pomieszczenie.

Smakują Wam jaśminowe herbaty?



I have such a huge delay in posting this tea review which you can see from the flowers on the pictures (It was taken in May, of course);-) Mo Li Piao Xue Jasmine Tea from Teavivre (here) is such an intensive in flavor and in smell classic. If someone likes reallys strong jasmine smell and its intensive taste – this is a good choice.

I particularly liked jasmine delicate petals in the tea. For me this is tea for special occations – like when I have guests or for Sunday at home or finally I would like to be invited for such a cup of tea when I visit spa (if I just had time for this lately). Briefly speaking it is more for savoring than just drinking. I like its beatiful smell in the premises when I prepare it at home.
Do you like jasmine tea?


piątek, 27 maja 2016

O herbatach z Chin ciąg dalszy - oolong/About Chinese tea - continuation - oolong


W poprzednim poście (tu) pisałam Wam o czarnej herbacie, która przyleciała do mnie prosto z Chin z firmy Teavivre (tu). Dziś na warsztacie będzie oolong - klasyczna zielona herbata. Dokładnie nazywa się Anxi Tie Guan Yin Oolong, w dopisku po angielsku było jeszcze w nazwie o węglu drzewnym, kórego nuta winna być wyczuwalna przy konsumpcji. Herbaty Oolong plasują się gdzieś po środku  pomiędzy czarnymi (utlenionymi) a zielonymi. Produkowane są z większych liści, które na skutek procesu suszenia, zachowują zielony kolor pośrodku zaś od zewnętrznej strony brązowieją lub czerwienieją. Od umiejętności producenta herbaty zależy, jak daleko zajdzie proces fermentacji - oolongi potrafią być zatem delikatnymi zielonymi herbatkami ale też mocno sfermentowanymi brązowymi naparami.
Jak "mój" oolong prezentował się na tym tle?
Dobrze. Wg mnie była to klasyczna zielona herbata, z ładnymi, w całości zachowanymi liśćmi. Ważną informacją może być to, że nie dawała odczucia "drapania" w gardle, jak to często bywa z mocnymi zielonymi herbatami. Zrobiłam sobie bardzo mocny napar, więc było to dla mnie istotne. Fajny był też bardzo klarowny zółty kolor.
Wad nie stwierdziłam:)

Lubicie zielone herbaty? Mając wybór, zdecydujecie się na czarną czy zieloną?

In one of the previous posts (here) I wrote about tea that arrived to me directly from Chinese company Teavivre (here). Today I am going to write about classic green tea - oolong. The name of the tea is Anxi Tie Guan Yin Oolong, and they add also information "charcoal - baked", as its smell is supposed to be so. Oolong tea is somewhere between green teas and black teas. They are produced from bigger leafs which remain green in the middle during drying while their edges are brown or red. It depends on the skills of the producer - they may be pale nice green teas or strong almost brown, well fermented teas.
And how was 'my' oolong?
Good. In my opinion it was classic green tea with well preserved leafs. It may be important that I did not feel this 'scratching' in the throat which is not very pleasant when I make strong tea. It had nice yellow color, very transparent.
I have not found any disadvantages;-)
What about you? Do you prefer green on black tea?



piątek, 6 maja 2016

Herbata czarna Bailin Gongfu z Teavivre/Black Bailin Gongfu Tea from Teavivre


Niedawno otrzymałam od firmy TEAVIVRE różne gatunki herbat do wypróbowania. Tavivre jest chińską firmą, sprzedającą chińskie herbaty przez Internet. Więcej możecie dowiedzieć się tu. Polecam stronę Teavivre również dla tych, którzy chcą nie tyle nawet kupić jakąś herbatę, choć moim zdaniem jest to świetny pomysł na prezent np. na Dzień Matki, ale po prostu dowiedzieć się czegoś o herbacie, gdzie i jak jest wytwarzana, a także jak ją przygotowywać (otóż dla krajów tzw. zachodu strona podaje inny sposób i zasady parzenia niż dla konsumentów z Chin).

Lately I have received a package of deferent kinds of tea to try out. Teavivre is a Chinese company trading with Chinese tea via Internet. Here you can learn more. I would like to recommend the www of Teavivre not only for those who intend to buy some tea (which seems to be a good idea when you not know what to buy for example for Mother’s Day) but also for those who would like to learn more about tea, where and how it is produced and how to prepare it (they give different instructions for Western users and for Chinese consumers, which seems to be interesting).


Co wyróżnia te herbaty od innych liściastych dostępnych u nas w sklepach? Wszystkie próbki, które dostałam, zawierały naprawdę liście, a nie gałązki, jak to często bywa w sypanych herbatach. Poza tym były one naprawdę smaczniejsze niż różne ekwiwalenty, które piłam dotychczas. Wytrzymuje do 7 parzeń bez zmiany smaku. Na pewno ta informacja osłodzi trochę nam cenę herbat, która jest raczej dość wysoka. Dzieląc jednak przez liczbę parzeń, od razu staje się bardziej przystępna.

What is special about Teavivre tea in comparison with these available usually in shops? All kinds of tea that I have received contained tea leafs and not some twigs etc. They were more tasty that their equivalents that I had drunk so far. The tea can be brewed even 7 times without influencing the flavour. This information may sweeten the price of the teas which is not low. But when you divide it by the possible number of brewing, it becomes more available.


Dziś o pierwszej z wypróbowanych herbat – Bailin Gongfu. Jest to herbata czarna. Na pierwszy rzut oka, cóż można napisać o czarnej herbacie? Wszyscy piliśmy;) Nieraz z cukrem i cytryną i tak naprawdę nie wiele osób przykładało wagę do tego, jak faktycznie smakowała. 

Today about the first tea that I tried out – Black Tea Bailing Gongfu. At first glance what you can say about black tea? We all drink it. Often with sugar and lemon in Poland. Not many people pay attention to this type of tea. 

Balin Gongfu smakowała mi bez jakichkolwiek dodatków. Jest orzeźwiająca, ze świeżą nutą. Zaparza się na kolor brązowy ze słoneczną poświatą trochę w kolorze dojrzałej gruszki czy brzoskwini. Taki ma też posmak – owocowy, choć na stronie sprzedawcy pojawia się informacja, że jest to nuta karmelowa. 

I liked Bailin Gongfu without any additional ingredients. It’s refreshing, with a fresh note. When brewed it becomes brown with a sunny light inside a bit in a color of a rape pear or peach. It has also such a flavour – fruity but the seller’s page claims it should taste with carmel. 

Dla mnie idealna na weekendowy poranek. Piła ją też moja teściowa do obiadu w weekend majowy i nie narzekała:) Więc smak zaliczam do dobrych:)

For me perfect for a weekend morning. My mother-in-law had it also for dinner last weekend and she was not complaining;) So I may say honestly it was not bad:)


Przykładacie uwagę do smaku czarnych herbat? 
Do you pay attention to the flavor of black teas?

wtorek, 12 kwietnia 2016

Smoothie z czerwonych owoców/Red fruits smoothie


Niech pierwszy rzuci kamień ten, któremu nie potrzeba zrucić tego i owego z wagi po zimie:) No i to dręczące łaknienie witamin, ale na razie nie takich marketowych, z dalekich krajów. Smoothie zainspirowane przepisem z Hortexu, ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, byście użyli do niego własnych owoców z zamrażalnika.

Składniki:

ok 0,5 kg czerownych zamrożonych owoców (maliny, truskawki, porzeczki, wiśnie bez pestek)
ok. 250 ml soku jabłkowego
2 banany
sok z 1/2 cytryny
3 łyżki miodu płynnego

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki zmiksować blenderem. Podawać zimne.


A lucky person who does not need to loose weight after winter:) Does such a person exist?:) And a desperate need for vitamins. A smoothie that is a key to both problems. Just use frozen red fruits.

Ingredients:

app. 0.5 kg red fruits frozen (such as raspberries, strawberries, berries, sour cherries)
3 bananas
juice made of 1/2 lemon
app. 250 ml apple juice
3 spoons liquid honey 

Method:

Just mix everything with a blender. Serve cold.

piątek, 27 marca 2015

Czaj latte i rozdanie ksiązkowe/Tshai latte


Ostatnio skarżyłam się na zamęt w swoim życiu, brak czasu i chaotyczne motanie się od obowiązku do obowiązku. Dlatego ucieszyłam się autentycznie, gdy trafiła do mnie nowość z Wydawnictwa Literackiego „W domu Madame Chic” Jennifer L. Scott. Kiedyś czytałam jej autorstwa „Lekcje Madame Chic” i byłam mocno zainspirowana lekturą (tu), a ubraniowy minimalizm tam wychwalany praktykowałam przez całą ciążę;-) Akurat minimalizm ubraniowy zarzuciłam z ulgą, ale pewne nawyki mi pozostały, jak chociażby cień przemyśleń w przymierzalni nad jakością ubrania, z ciekawością więc sięgnęłam po nową lekturę, tym bardziej, że jej podtytuł „Jak urządzić przytulanie mieszkanie i celebrować codzienność” obiecywał wiele nowych inspiracji. Za pierwszym razem przeleciałam przez książkę bez większej refleksji, uważając, że jednak większość porad dotyczy kobiet niepracujących zawodowo – nie mam osobiście czasu dobierać świecy zapachowej do pory dnia, nawet w weekendy. Ale postanowiłam dać jej jednak szansę. W końcu jeśli autorka znalazła patent na prowadzenie domu, czerpiąc garściami inspiracje z Francuzów, którzy podobno znajdują w dobrze zorganizowanym domu przyjemność, to czemu nie? Za drugim razem zwracałam już uwagę na szczegóły. I co mi w głowie pozostało i z czego mam zamiar skorzystać? Na pewno nie z tych świec zapachowych - brak czasu, choćbym nawet i chciała i mogła… Za to podzielę się z Wami tymi radami, które wydały mi się cenne, a niektóre z nich intuicyjnie stosowałam:


  • Codziennie posprzątaj czy zrób w mieszkaniu jedną „dużą” rzecz, np. umyj łazienkę czy wypierz biały kolor. Zadanie musi być konkretne – plus zmierz czas – wcale nie zajmuje to tak dużo czasu, jak myślisz. Nie spędzisz wówczas jednego dnia weekendu wyłącznie na gruntownych porządkach. Tu się dopiero wdrażam, u mnie sprzątanie było z reguły w soboty i po takim weekendzie zmęczona z przyjemnością szłam do pracy posiedzieć za biurkiem:)
  • Jeśli nie masz możliwości gotowania codziennie, jedno popołudnie czy poranek poświeć na ugotowanie potraw na cały tydzień. Będziesz musiała ew. dorabiać tylko dodatki typu ziemniaki czy surówka. U mnie to z reguły odbywa się w niedzielne przedpołudnie.
  • Wyspecjalizuj się w niektórych daniach, niech będą Twoim znakiem firmowym, przy okazji nabierzesz rutyny i ich gotowanie nie będzie pożerało cennego czasu.
  • Odgracaj, odgracaj, odgracaj… Nie ma co cierpieć na syndrom biedy i gorszych czasów. Nawet jak nadejdą, najpewniej i tak tych rzeczy nie będzie się używać. 
  • I w drugą stronę – nie oszczędzaj rzeczy na lepsze czasy – żyjesz tu i teraz, nie ma powodu by na co dzień otaczać się brzydszymi rzeczami. 
  • Jeśli chcesz wciągnąć dzieci w rutynę sprzątania, jasno wskazuj, co powinny zrobić. Komunikat typu „sprzątnij ten bałagan” jest za ogólny i niezrozumiały. 
Polecam zaś dziś przepis na czaj latte z tej książki, na celebrowanie wolniejszych poranków.

Składniki na 2 porcje:

2 łyżki czarnej herbaty liściastej
2 szklanki wody
Kawałek cynamonu
2 ziarna kardamonu wypestkowane albo zmielonego 1/4 łyżeczki
1 goździk
kawałek imbiru obranego ok 2 cm (lub zmielonego 1/4 łyżeczki)
1 -2 łyżki miodu
2 szklanki mleka

Jak to zrobić?


  1. Ugotuj herbatę w wodzie z przyprawami.
  2. Dodaj mleko, zagotuj. Dodaj miód.
  3. Przecedź i podawaj ciepłe.


ROZDANIE
Jeśli nabraliście ochoty na lekturę i silnie poszukujecie inspiracji do odnalezienia porządku w domowym chaosie, dzięki Wydawnictwu Literackiemu mam przyjemność rozdać 1 egzemplarz tej książki. Warunkiem jest pozostawienie komentarza pod postem z krótką informacją, dlaczego chcielibyście ją przeczytać. Zgłoszenia do końca dnia 6 kwietnia 2015 roku (Lany Poniedziałek). Wybiorę najbardziej przekonujący mnie komentarz i w tym poście poinformuję o wyniku rozdania:) Rozdanie jest przeznaczone dla obserwatorów tego bloga. Książkę wysyłam wyłącznie do Polski.

WYNIKI: Proszę o kontakt Kasię z pierwszego komentarza - przekonała mnie potrzeba uporządkowania bałaganu i chaosu wokół, bo o tym rzeczywiście jest książka:)


In one of my previous posts I was complaining about chaos in my life. Well, the situation is not improving immensely but I feel much calmer now. Finally I had a week in which I could sleep like 6-7 hours a day (wow! In comparison to 2-3 hours lately) and now the World looks much more better. I read an interesting book also by Jennifer L. Scott ‘At home with Madame Chic’ actually about being ‘chic’ in every-day life, including housekeeping and cooking (I wrote about her previous book here). Some of the advices I am going to share with you and implement into my life. Anyway, if you happen to get this book, I think it’s worth reading. Here are some examples:


  • Do one ‘big’ thing every day at your house. For example do some washing or dust. You will not have to spend the whole weekend on house-keeping which is exactly my case-I do all the cleaning up, cooking etc. on weekends and afterwards I am so exhausted that I feel that coming back to my office on Monday is a pure pleasure. To be changed. 
  • Specialize in some dishes. You will take routine and spend less hours in the kitchen (which is not so bad but in case of lack of time…).
  • Get rid of all the useless stuff. They will not become useful someday even in case you become very very poor (hopefully it will not happen). 
  • Do not save good quality things for better time. Now it’s the best time to use them. 
  • If you want your kids to do some cleaning, communicate very precisely what they should do otherwise they will not understand general information that they should clean up.
Now I am going to give you a simple recipe for tshai latte from this book, I hope you will enjoy it. 

Ingredients for 2 big cups:

2 tablespoons black tea
2 cups water
A bit of cinnamon
1 clove
2 cardamoms seeded
1 -2 tablespoons honey
2 cups milk

Method:
  1. Cook the tea in water with spices.
  2. Add milk, cook up again. Add honey.
  3. Strain and serve warm.
  


czwartek, 12 marca 2015

Herbatka na nerwy i kojąca książka/Tisane for nerves and a soothing book


Ostatnio życie mnie stresuje – mam wrażenie, że z niczym nie zdążam, czas się dramatycznie skurczył, a moje otoczenie i ja dalecy jesteśmy od perfekcji. A tu idzie wiosna i normalną koleją rzeczy człowieka ogarnia osłabienie. W dodatku prawie w ogóle nie śpię, wsłuchując się w dobiegające mnie w nocy miarowe jęczenie mojego ząbkującego malucha...Co zrobić? Rozwiązania dostępne (bo niedostępnych typu wakacje pod palmą, nie wspomnę), są wg mnie dwa – zioła i dobra książka (najlepiej w komplecie).

Jeśli chodzi o herbatkę, którą Wam dziś proponuję, to zainspirowała mnie do jej zrobienia książka, o której napiszę za chwilę. Tylko jeden składnik zmieniłam, a raczej zmieniliśmy, bo w udoskonalanie herbatki zaangażowałam męża:) W oryginale herbatka ta była z tymiankiem, wg mnie czyniło to napar nieznośnie gorzkim, jak piołun. Dlatego zdecydowaliśmy się na miętę, choć w jej przypadku nie słyszałam o właściwościach uspakajających. Pozostałe składniki to lawenda, szyszki chmielowe oraz szałwia.

O właściwościach:
Szałwia- łagodzi nerwy
Mięta - wzmacnia, dobry dodatek do kąpieli, poprawia trawienie
Chmiel - uspakajający, wspomaga trawienie i wzmaga apetyt
Lawenda - doskonała na ból głowy i uspokojenie nerwów

Jak to zrobić?
  1. Odmierz na wadze zbliżone porcje lawendy, szyszek chmielowych, mięty oraz szałwii. Ok 5 g każdego z ziół wystarczy na duży i mocny dzbanek naparu.
  2. Zaparz w mniejszym naczyniu, potem odcedź i zalej gorącą wodą w dzbanku (ok 1.5-2 l).



A teraz o książce. Jaką wybrać, by się wyluzować? Jednych ukoi krwawy kryminał, innych poezja. Ja jednak miałam ochotę na lekką babską literaturę. „Niech się spełnią twoje marzenia” zapewniło mi relaks na parę ładnych godzin. Nie jest to lektura wysokich lotów, ale język nietrywialny, a happy end niby zapewniony, ale zaprawiony gorzką nutą. Poznajcie cztery amerykańskie blogerki kulinarne, w bardzo różnym wieku, które postanowiły się spotkać w ‘realu’. Jedna piecze, druga ma farmę lawendową, trzecia wyznaje się na winach, czwarta po prostu lubi dobrze zjeść (wegetariańsko). Jedna porzucona przez narzeczonego w ciąży wyrusza w tą podróż, wciąż jednak licząc, że chłopak do niej wróci. Druga ucieka od nudnego męża i zazdrosnych o sukces jej blogu koleżanek, trzecia liże rany po śmiertelnym wypadku swojej najbliższej rodziny, a czwarta … tego już nie opowiem. Książka, jak każda autorstwa O'Neal okraszkona przepisami, w końcu nie od parady autorka przez dekadę związana była z branżą gastronomiczną. 

Wiecie co było dla mnie najciekawsze w tej lekturze? Spojrzenie na nas, blogerów około-kulinarnych, okiem powieści. Za każdym blogiem kryje się jakaś ludzka historia. Dla jednych to hobby, dla innych źródło zarobku, wreszcie niektórzy w ten sposób chcą uciec przed czymś w swoim życiu lub wykreować się na nowo. Ilu ludzi, tyle z pewnością motywacji. Z reguły, gdy kogoś się zapyta o pisanie bloga kulinarnego pada odpowiedź „bo znajomi pytali o moje przepisy” albo „bo chciałam mieć miejsce w sieci, gdzie będą wszystkie przepisy, które wypróbowałam”, ale poza tym pewnie za każdym z nas stoi jeszcze taka osobista, czasem skrywana, motywacja…


znalezione tu/found here




Lately I am living under pressure – I feel like I am not doing everything on time, my day is dramatically shorter and I and my environment is far from perfection.

What are the solutions? I think there are 2 available (I am not even thinking about unavailable holidays on the beach under a palm tree) a tisane and a good novel and preferably both.

When it comes to the tisane I was inspirited by the book which I am going to write about in today’s post. I have just changed one ingredient – thyme into mint as the version with the thyme was too bitter. The other ingredients are: lavender, hops and sage. All are supposed to have calming characteristics. 

Characteristic of the used herbs:

Sage - good for nerves
Mint - for digestion, good for bath, for digestion
Hobs - calming, good for digestion, increase your apetite
Lavender - for headache, calming

Method:
  1. Prepare the same portions by weight of sage, mint, lavender flowers and hops. App. 5 grams of each of the herbs should be sufficient for a big and strong jug of tisane. 
  2. Infuse herbs in a cup, remove the herbs and add to the infusion hot water (app. 1.5 – 2 litters). 

And now about the book. 'The All You Can Dream Buffet' by Barbara O’Neal is a very female novel about 4 different culinary bloggers, from the US. Each of them has her own story behind the blog. And each of them has a different blog – one of them bakes and post recipes and beautiful pictures, the other just likes eating (vegetarian), the third runs her own lavender farm and the fourth blogs about wine. One is pregnant and left by her boyfriend, the second is running away from her boring husband, the third has lost her closest family in an accident and the forth … you need to read it yourself. They all decide to meet at the lavender farm. There is a happy end but a bit bittersweet. Additionally you will find here some rescipes as the author worked in cooking industry for a decade. 

It was interesting to look at our bloggers’ life through the eyes of a writer. When it comes to explaining why I run such a blog, the answer is usually like this ‘well, my friends asked me about my recipes’ or ‘it’s my cooking diary, I will not have to search through piles of printed recipes’. To such explanations I would also add trying to create yourself a new life, hiding from sth. etc. Well, as many people as many stories…

sobota, 21 czerwca 2014

Sok mocno truskawkowy/Very strawberry juice


Zawsze rozczulały mnie stanowcze stwierdzenia z babskich pisemek, dyktujące trendy na nadchodzący sezon, typu ‘granat jest nową czernią’. Ostatnio wyczytałam, że ‘juicing is the new cooking’ a wręcz, że ‘juicing is the new religion’;-) A więc proszę, juicing w moim wydaniu. Mocno truskawkowy, choć wydawałoby się, że w smaku będzie bardziej egzotyczny. Mocno słodki, zastąpi niezdrowy batonik.

Składniki:

½ kg truskawek
3 pomarańcze
1 mały buraczek
1 duże mango
1 duży ananas

Jak to zrobić?

Za pomocą wyciskarki do soków wycisnąć sos. Na koniec dodać mango, bo potrafi zapchać sito. Można też zblendować, uprzednio wycisnąwszy sok z pomarańczy.


I am always amused by the women’s magazines statements such as ‘blue navy is the new black’. Lately I have read somewhere that ‘juicing is the new cooking’ or even that ‘juicing is the new religion’J So, here it goes, juicing my way. Very strawberry, not so much exotic as it may sound, taking into considerations the ingredients. Very sweet, it can substitute an unhealthy candy bar.

Ingredients:

0.5 kilo strawberries
1 small beetroot
1 big pineapple
1 big mango
3 oranges

Method:

Juice the fruits using squeezer. You may also use a blender, having juiced the oranges with the squeezer earlier. 

sobota, 24 maja 2014

Moka Magic czyli Karaibska przygoda/Mocca Magic - Caribbean adventure


A może zrobić sobie dwuletnie wakacje i popłynąć jachtem na Karaiby? Od wyspy do wyspy. Chwytając wiatr w żagle, żywiąc się mango i nieznanymi nawet z nazwy owocami i warzywami? Pić rum. Tańczyć do upadłego wraz z tubylcami w rytmie upojnej karaibskiej muzyki. Kąpać się w turkusowym morzu pod palmami. Ech, zapachniało wakacjami;-) A jak byłoby naprawdę? O tym można dowiedzieć się czytając „W krainie obfitości mango” Ann Vanderhoof. Kanadyjska autorka wraz z mężem rzeczywiście opłynęli w dwa lata ten archipelag. Czy było tak różowo? Nie zawsze. Przecież łodzie się psują, nad wyspami przetaczają się żywiołowe wiatry niszczące wszystko w okolicy, łodzie są nękane plagami owadów z lądu, przez długie okresy nie ma jak skorzystać z fryzjera czy wziąć porządny prysznic. W zamian za to dostajemy wszystko to, co na wstępie, plus wspaniałości lokalnej, ostrej (jakby nie było) kuchni. W książce jest ponad 30 autentycznych przepisów, które kuszą, aby je wypróbować, znaleźć gdzieś w sklepie na półce te platany, koryfee czy kolokazje.  Brakuje tylko trochę zdjęć, bo aż chciałoby się obejrzeć te wszystkie wspaniałości, ale od czego nasza wyobraźnia! Duży plus za mapkę rejsu, dzięki której możemy sprawdzić w każdym rozdziale, gdzie aktualnie płynie lub cumuje jacht państwa Vanderhoof. Słowem – idealna lektura na lato!


Ann Vanderhoof
"W krainie obfitości mango"

Was zostawiam z przepisem na rumowy drink z Port-of-Spain na Trynidadzie. Orzeźwiający, mocny, pobudzający – idealny na letnie przyjęcie. 

Składniki (w wersji dostępnej w Polsce):

170 ml białego rumu
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
1 i ½ łyżeczki kakao
Ok. 30 ml miodu (do smaku)
Do 60 ml mleka skondensowanego, słodzonego
170 ml mleka
Świeżo starta gałka muszkatołowa

Jak to zrobić?

  1. Rozpuścić kawę i kakao w 2 łyżkach rumu.
  2. Połączyć ze sobą wszystkie składniki.
  3. Podawać mocno schłodzone, z lodem, posypane gałką muszkatołową


What about taking 2-year holidays and going to the Caribbean by your own yacht? From one island to another? Eating mango and other unknown vegetables and fruits? Dancing to the Caribbean music all night long? Swim in turquoise sea under the palm trees? Well, smells like summer...And what be the reality? You can find it out reading ‘The Embarrassment of Mangoes’ by Ann Vanderhoof. The Canadian author and her husband went on a cruise and sailed round the archipelago. Was it really so pleasant? The boats broke off, there are strong destroying winds there, plagues of insects and weeks without a long bath or a hairdresser. But still, you get all the pleasures I have described before plus all the delicious spicy local food. There are more than 30 recipes in the book, very tempting, I would really like to have access to all these exotic ingredients. Briefly speaking – good book for this summer! 

I am leaving you with the recipe for a rum cocktail from Port – of – Spain on Trinidad. Refreshing, strong and waking up – perfect for a summer party! 

Ingredients: 

170 ml white rum 
1 teaspoon instant coffee 
1.5 teaspoon cocoa 
30 ml honey 
Up to 60 ml condensed milk 
170 ml milk 
Nutmeg 

Method: 

  1. Melt cocoa and coffee in 2 tablespoon rum 
  2. Mix all the ingredients. 
  3. Serve cold with ice cubes and ground nutmeg.